Szybka informacja:
Wraz ze startem zbioru kukurydzy na kiszonkę wrócił problem celowo podkładanych twardych przedmiotów, nazywanych przez rolników złotymi kolbami. Rolnik z Podkarpacia znalazł na plantacji pręty i fragmenty rur przymocowane do roślin. Takie elementy po wciągnięciu przez sieczkarnię mogą doprowadzić do poważnej awarii maszyny. Straty oznaczają nie tylko koszt naprawy, ale też przestój w czasie najważniejszych prac przy zbiorze kiszonki. Detektory metalu montowane w nowoczesnych sieczkarniach nie dają pełnej ochrony, bo część przedmiotów może być wykonana z innych materiałów albo celowo maskowana. Podobne przypadki pojawiały się w ostatnich latach w różnych regionach kraju, między innymi na Podlasiu, w województwie łódzkim, kujawsko-pomorskim i w okolicach Ełku. W 2023 roku na Podlasiu po uszkodzeniu dwóch sieczkarni rolnicy wyznaczyli 100 tysięcy złotych nagrody za pomoc w ujęciu sprawcy. W powiecie radziejowskim policja patroluje okolice plantacji kukurydzy, korzystając także z drona. Za zniszczenie mienia grozi do 5 lat więzienia, a za narażenie człowieka na niebezpieczeństwo do 3 lat pozbawienia wolności.
Co to naszym zdaniem znaczy dla Polskiego Rolnika?
Dla producentów kukurydzy na kiszonkę i firm usługowych takie zdarzenia podnoszą ryzyko kosztownych awarii w samym szczycie zbiorów. Przestój sieczkarni może opóźnić zbiór, pogorszyć jakość kiszonki i zwiększyć koszty organizacji pracy. Problem jest szczególnie dotkliwy tam, gdzie gospodarstwa korzystają z usług, bo jedna uszkodzona maszyna blokuje prace u wielu klientów. Rosnące ryzyko sabotażu może także wpływać na ceny usług zbioru i warunki ubezpieczenia maszyn.
Chcesz przeczytać więcej? Zobacz pełny artykuł – https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/interwencje-rolnicze/ktos-zastawil-pulapki-w-kukurydzy-rolnik-chca-nam-zniszczyc-sieczkarnie-2690606



