Szybka informacja:
W Skrzeszewie w powiecie koszalińskim rodzinny sad o powierzchni niespełna 4 ha może zostać zlikwidowany po 25 latach produkcji. Gospodarstwo ma około 60 rzędów drzew, choć część została już wycięta z powodu chorób. Największym problemem jest cena jabłek przemysłowych, która wynosi około 40 gr/kg. Według sadownika sprzedaż spadów miałaby sens ekonomiczny dopiero przy cenie około 1,50 zł/kg. Od czasu pandemii koszty produkcji mocno wzrosły, a same prace przy cięciu drzew kosztują rodzinę ponad 12 tys. zł. Do wydatków dochodzą środki ochrony roślin, paliwo, zbiór, opakowania i transport. Rodzina próbuje zwiększyć przychody przez sprzedaż bezpośrednią przy gospodarstwie, gdzie worek jabłek ważący około 10–11 kg kosztuje 30 zł. Sprzedaż na giełdzie w Koszalinie nie dawała zadowalających efektów, bo po odliczeniu kosztów zostawało od 80 do 200 zł. Decyzja o likwidacji całego sadu jeszcze nie zapadła, ale dalsza produkcja zależy od tego, czy tegoroczne jabłka uda się sprzedać z opłacalnym wynikiem.
Co to naszym zdaniem znaczy dla Polskiego Rolnika?
Niska cena jabłek przemysłowych przy wysokich kosztach pracy i ochrony roślin pogarsza opłacalność małych sadów. Brak kapitału na sortownię, opakowania i transport ogranicza możliwość przejścia na sprzedaż jabłek deserowych, gdzie marża bywa wyższa. W sadownictwie rośnie presja na sprzedaż bezpośrednią, ale nie każdy sad ma położenie i skalę pozwalające zastąpić nią odbiorców hurtowych. Likwidacja kolejnych małych sadów oznaczałaby dalsze kurczenie lokalnej produkcji i większą koncentrację rynku owoców.
Chcesz przeczytać więcej? Zobacz pełny artykuł – https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/rolnictwo-w-polsce/plon-duzy-a-pieniedzy-nie-ma-4-ha-rodzinnego-sadu-moze-pojsc-pod-pile-2692132



