Szybka informacja:
Łukasz Popielewicz z Lubelszczyzny rozwinął działalność od rodzinnej uprawy dyni do dużego przetwórstwa pestek. Gospodarstwo przeszło z odmian o twardej, białej łupinie na dynię bezłupinową, której zielone pestki trafiają bezpośrednio do dalszego wykorzystania. O wyborze tej produkcji zdecydowała także możliwość mechanicznego zbioru i rosnące koszty pracy przy innych uprawach, takich jak pomidory, papryka czy zioła. Firma Popielewicza współpracuje z plantatorami, dostarcza materiał siewny, pomaga w organizacji technologii i zbioru oraz skupuje surowiec. W ubiegłym roku obsłużyła około 5 tys. ton pestek dyni, a w tym roku celuje nawet w 9 tys. ton, zależnie od zbiorów. Przedsiębiorca szacuje, że jego firma odpowiada za około połowę krajowego przetwórstwa pestek dyni. W 2026 roku ceny kontraktacyjne mieszczą się w granicach 10–12 zł netto za kilogram, zależnie od jakości surowca. Przy plonie tony suchych pestek z hektara i cenie 10 zł/kg przychód wynosi 10 tys. zł, a po kosztach na poziomie około 5 tys. zł może zostać około 5 tys. zł z hektara. Bezpośrednio po zbiorze pestki mają 45–50 proc. wilgotności, a do przechowywania trzeba zejść do około 6–8 proc.
Co to naszym zdaniem znaczy dla Polskiego Rolnika?
Dynia bezłupinowa może być dla gospodarstw alternatywą wobec upraw wymagających dużego nakładu pracy ręcznej. Opłacalność jest mocno zależna od plonu, bo przy 500 kg suchych pestek z hektara rachunek wygląda znacznie słabiej niż przy tonie. Kontraktacja z ceną znaną przed sezonem ogranicza niepewność sprzedaży, ale wynik nadal zależy od jakości surowca oraz kosztów zbioru i suszenia. Dostęp do usługowego zbioru, suszarni i odbiorcy pestek ma duże znaczenie dla marży, zwłaszcza przy wejściu w tę uprawę bez własnego specjalistycznego sprzętu.
Chcesz przeczytać więcej? Zobacz pełny artykuł – https://www.tygodnik-rolniczy.pl/uprawa/z-pestek-dyni-zrobil-duzy-interes-sam-uprawia-niewiele-a-przerabia-5-tys-ton-rocznie-2692803



