Szybka informacja:
Zaniedbane pola i stare, niepielęgnowane sady mogą stwarzać ryzyko dla sąsiednich upraw przez rozsiewanie chwastów oraz utrzymywanie się szkodników i chorób roślin. Ministerstwo Rolnictwa wyjaśniło, że w określonych przypadkach gmina ma podstawę do interwencji. Chodzi o art. 15 ustawy o ochronie gruntów rolnych i leśnych, który nakłada obowiązek przeciwdziałania degradacji gleb. Jeżeli z winy właściciela dochodzi do degradacji gruntu, wójt, burmistrz albo prezydent miasta może wydać decyzję nakazującą wykonanie odpowiednich zabiegów. Decyzja musi określać termin wykonania tych prac. Samo zachwaszczenie działki nie oznacza automatycznego nakazu koszenia, bo organ musi najpierw ustalić, czy są spełnione ustawowe przesłanki. Ministerstwo wskazało, że degradacja nie ogranicza się tylko do erozji gleby i może wynikać także z wadliwego prowadzenia działalności rolniczej lub długotrwałego zaniechania zabiegów. Przywołano również wyrok WSA w Bydgoszczy z 2013 r., według którego brak ochrony gruntu przed chwastami może być jedną z form degradacji. Jeśli właściciel nie wykona ostatecznej decyzji, możliwe jest wykonanie zastępcze zabiegów na jego koszt.
Co to naszym zdaniem znaczy dla Polskiego Rolnika?
Dla gospodarstw sąsiadujących z zaniedbanymi gruntami oznacza to realną ścieżkę ograniczania presji chwastów, szkodników i chorób z działek obok. Interwencja gminy nie jest automatyczna, więc skutki dla upraw zależą od ustaleń w konkretnym postępowaniu. Właściciele nieużytkowanych pól i opuszczonych sadów mogą zostać obciążeni kosztami zabiegów, jeśli nie wykonają ostatecznego nakazu. W praktyce takie decyzje mogą ograniczyć dodatkowe koszty ochrony roślin u sąsiadów, ale tylko tam, gdzie organ potwierdzi degradację gruntu.
Chcesz przeczytać więcej? Zobacz pełny artykuł – https://www.agrofakt.pl/sasiednia-dzialka-zarasta-chwastami-gmina-moze-nakazac-ich-usuniecie/



