Szybka informacja:
5 listopada przed Kancelarią Prezesa Rady Ministrów protestowali lekarze weterynarii i pracownicy Inspekcji Weterynaryjnej. Zwracali uwagę na braki kadrowe, problemy z finansowaniem i brak realnego dialogu z rządem. Według protestujących stawki za czynności wykonywane z wyznaczenia pozostają zasadniczo na podobnym poziomie od około 15 lat, mimo niewielkich korekt. Coraz mniej młodych lekarzy wybiera weterynarię urzędową, a część doświadczonych specjalistów odchodzi z nadzoru nad ubojem i przetwórstwem. Inspekcja odpowiada za kontrolę produkcji żywności pochodzenia zwierzęcego, zwalczanie chorób zakaźnych oraz nadzór nad obrotem zwierzętami i produktami. Przedstawiciele środowiska ostrzegają, że brak lekarzy w rzeźniach i zakładach może zakłócić organizację uboju oraz eksport. Wskazywano także na znaczenie Inspekcji przy zagrożeniach takich jak ASF i pryszczyca, gdzie szybka reakcja ma kluczowe znaczenie dla hodowców. Protestujący domagają się terminowych wypłat, stabilnego finansowania, wyższych stawek, większej obsady i jasnego podziału kompetencji. Sprawa nabiera znaczenia przed końcem roku, gdy podpisywane są umowy na kolejny okres nadzoru nad ubojem i przetwórstwem.
Co to naszym zdaniem znaczy dla Polskiego Rolnika?
Braki kadrowe w weterynarii urzędowej mogą utrudnić pracę rzeźni i zakładów mięsnych, jeśli zabraknie osób uprawnionych do kontroli. Dla hodowców oznaczałoby to ryzyko opóźnień w odbiorze zwierząt i większą niepewność sprzedaży. Słabszy nadzór nad chorobami zakaźnymi zwiększa wrażliwość produkcji zwierzęcej na ogniska ASF, pryszczycy i inne zagrożenia. Zakłócenia w eksporcie produktów pochodzenia zwierzęcego mogłyby odbić się na cenach skupu i marżach w całym łańcuchu mięsnym.
Chcesz przeczytać więcej? Zobacz pełny artykuł – https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/rolnictwo-w-polsce/zamiast-kontrolowac-uboj-zwierzat-zaczal-myc-samochody-weterynarze-ostrzegaja-co-bedzie-dalej-2694424



