Szybka informacja:
Plantacje rzepaku w kraju są mocno zróżnicowane rozwojowo, od fazy 4 liści do nawet 6–7 liści właściwych. Po sierpniowych ulewach lokalnie konieczne były przesiewy, ale wilgotność gleby sprzyjała zabiegom doglebowym. Wielu plantatorów zastosowało mieszaninę chlomazonu i metazachloru, jedną z popularnych i relatywnie tanich opcji odchwaszczania. Część gospodarstw rezygnuje jednak z zabiegu doglebowego i stawia na nalistne odchwaszczanie powschodowe, które w rzepaku ma okno rejestracyjne do fazy 8–9 liści. Szczególnej uwagi wymagają herbicydy zawierające substancje z grupy regulatorów wzrostu, w tym syntetyczne auksyny. Takich zabiegów nie powinno się łączyć z regulacją rzepaku wykonywaną fungicydami o działaniu regulacyjnym, na przykład tebukonazolem lub metkonazolem. Na południu kraju ponownie obserwowane są naloty pchełki rzepakowej, której larwy mogą uszkadzać ogonki liściowe i stożek wzrostu. Do zwalczania chrząszczy najczęściej wykorzystywane są pyretroidy, ale coraz częściej pojawiają się sygnały o słabszej skuteczności tych rozwiązań.
Co to naszym zdaniem znaczy dla Polskiego Rolnika?
Błędy w łączeniu herbicydów z regulatorami wzrostu mogą osłabić rzepak i ograniczyć jego przygotowanie do zimy. Skuteczna ochrona przed pchełką ma znaczenie dla obsady, kondycji roślin i późniejszego potencjału plonowania. Słabnące działanie pyretroidów zwiększa ryzyko konieczności poprawek oraz wyższych kosztów jesiennej ochrony. Dla producentów rzepaku kluczowe staje się ograniczanie strat już jesienią, bo uszkodzenia stożka wzrostu i gorsze przezimowanie mogą uderzyć w opłacalność uprawy.
Chcesz przeczytać więcej? Zobacz pełny artykuł – https://www.topagrar.pl/articles/rzepak/regulacja-rzepaku-i-herbicydy-te-substancje-wymagaja-szczegolnej-uwagi-2691428



