Szybka informacja:
Ireneusz Śmigielski z Kruczyna w gminie Nowe Miasto nad Wartą prowadzi gospodarstwo o powierzchni około 110 ha. Utrzymuje około 40 krów, a całe stado z młodzieżą liczy około 150 sztuk bydła. Rolnik planuje przekazać gospodarstwo synowi i chce rozwijać produkcję zwierzęcą. Obecne budynki inwentarskie są stare, niskie i coraz mniej wygodne do pracy przy bydle. Śmigielski uzyskał po około 15 miesiącach zgodę na budowę hali magazynowej, ale teren tej inwestycji w przygotowywanym planie ogólnym oznaczono jako zielony. Obawia się, że takie zapisy zamkną drogę do budowy nowej obory na ponad 100 sztuk. Według rolnika nawet oznaczenie terenu kolorem żółtym nie daje pewności inwestycji, a brak takiego oznaczenia praktycznie odbiera możliwość rozwoju. Wskazuje też na problemy z informowaniem mieszkańców o pracach nad planem i zgłaszaniem uwag. Podobne obawy zgłaszali inni rolnicy podczas spotkania poświęconego planom ogólnym gmin.
Co to naszym zdaniem znaczy dla Polskiego Rolnika?
Sprawa pokazuje, że plany ogólne gmin mogą stać się realną barierą dla rozwoju produkcji bydła i budowy nowych obór. Dla gospodarstw mlecznych i opasowych ograniczenie inwestycji oznacza utrzymanie produkcji w starych, mniej wydajnych budynkach i wyższe koszty pracy. Brak możliwości powiększenia stad zmniejsza szanse na poprawę skali produkcji, a tym samym na lepsze rozłożenie kosztów stałych. Niepewność wokół zapisów planistycznych utrudnia planowanie sukcesji i długoterminowych inwestycji w gospodarstwach rodzinnych.
Chcesz przeczytać więcej? Zobacz pełny artykuł – https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/rolnictwo-w-polsce/chce-zostawic-synowi-110-ha-i-rozwijac-hodowle-wszystko-jest-na-nie-2690800



