Szybka informacja:
Janusz Sokołowski wraz z synem prowadzi 100-hektarowe gospodarstwo wyspecjalizowane w produkcji rzepaku i zbóż, jednocześnie obaj pracują zawodowo poza rolnictwem. Rolnictwo dla nich jest raczej hobby niż podstawowym źródłem utrzymania, ponieważ utrzymanie się z samego gospodarstwa wymagałoby uprawy aż 600 ha, co w ich warunkach jest nierealne. Gospodarstwo zmaga się z wyzwaniami wynikającymi z kapryśnej pogody i zróżnicowanej jakości gleb, dlatego rezygnują z upraw na najsłabszych bonitacyjnie działkach. Po zimie uprawy wyglądają dobrze, chociaż utrzymują czujność z powodu możliwej suszy. Janusz Sokołowski podkreśla także słaby wpływ izb rolniczych na tworzenie prawa w Polsce, zauważając, że ich kompetencje ograniczają się jedynie do opiniowania projektów ustaw, co ogranicza reprezentację interesów rolników.
Co to naszym zdaniem znaczy dla Polskiego Rolnika?
Ogólnopolski problem z niemożliwością utrzymania się z małych gospodarstw rolnych wpływa na konieczność podejmowania dodatkowej pracy poza rolnictwem, zwiększając koszty i obciążenia. Brak silnego wpływu samorządów rolniczych na kształt prawa może osłabiać głos rolników w ważnych dla nich sprawach legislacyjnych, co może przełożyć się na niekorzystne regulacje.
Chcesz przeczytać więcej? Zobacz pełny artykuł – https://www.tygodnik-rolniczy.pl/wiadomosci-rolnicze/izby-rolnicze/maja-100-ha-i-pracuja-na-etacie-rolnictwo-to-drogie-hobby-2667827



